| Zaczyn drożdżowy |
| Naczynia |
| Przygotowanie moszczu |
| Nastaw |
| Zafermentowanie |
| Fermentacja burzliwa |
| Fermentacja cicha |
| Ściąganie |
| Dojrzewanie |
| Zabiegi końcowe |
| Leżakowanie |
Przed zerwaniem lub kupnem owoców należy w pierwszej kolejności zaopatrzyć się w szlachetne drożdże winiarskie, a następnie sporządzić z nich zaczyn. Większość obecnie dostępnych drożdży pakowanych jest w niewielkie paczuszki w postaci suchej lub w torebki foliowe jako płyn. Gotowy zaczyn wystarcza na 25-35 l nastawu, z zastrzeżeniem, że porcji z torebki nie należy dzielić. Musimy pamiętać, że zawsze drożdże przygotowujemy dokładnie wg zaleceń producenta. A oto jeden ze sposobów sporządzenia zaczynu z 5g suchych drożdży. Czystą butelkę 0,3 l napełniamy do ¾ objętości przegotowaną wodą. Następnie dosypujemy 3 łyżeczki cukru i mieszamy aż się rozpuści. Drożdże możemy dodać dopiero po ostygnięciu płynu wraz ze szczyptą pożywki. Całość przetrzymujemy w temperaturze 25 - 28°C. Drożdże podczas rozmnażania potrzebują tlenu i dlatego butelkę należy co pewien czas dobrze wymieszać. Po 2-3 (raczej 3) dobach zaczyn po wstrząśnięciu powinien się dobrze burzyć. Taką mieszaninę możemy już dodać do nastawu. Obecnie można spotkać drożdże, które zaraz po rozcieńczeniu dodaje się do moszczu. Czasami zdarza się, że drożdże jednak nie ruszą, w takim wypadku należy sprawdzić czy: został dodany cukier, czy nie było go zbyt dużo, czy była pożywka, czy temperatura nie jest zbyt niska lub zbyt wysoka, czy w płynie jest wystarczająca ilość tlenu. Jeśli wszystkie te warunki zostały spełnione to przyczyną mogą być przeterminowane lub źle przetrzymywane drożdże. Wciąż jeszcze czasami trudno jest dostać szlachetne drożdże, pożywkę i inne ważne elementy, rozwiązaniem jest zakup przez Internet od firm zajmujących się handlem wysyłkowym. Kiedyś jako substytut dodawano drożdże piekarskie, obecnie wszyscy tego odradzają, co jest jak najbardziej słusznie. Są też zwolennicy drożdży dzikich, o których wiadomo, że nie osiągają przyzwoitej mocy i powodują kłopoty z klarowaniem, dlatego naprawdę warto zaopatrzyć się w szlachetne drożdże winne i pożywkę jako najważniejsze elementy odpowiedzialne za prawidłową fermentację. Producenci drożdży zalecają zatykanie butelki z matką drożdżową korkiem z waty. Zaczyn trzeba mieszać i często przy tej okazji czop się moczy nie spełniając swojego zadania. Aby tego uniknąć należy watę zastąpić koreczkiem wyciętym nożyczkami z plastikowej gąbki, która jest o wiele lepsza do tego celu.
O naczyniach mówimy przy omawianiu sprzętu, tu powiemy sobie o ich używaniu. Zwykle będziemy stosowali gąsiory lub większe balony. Należy zatem pamiętać, że szczególnie te większe muszą posiadać specjalne kosze osłonowe, obecnie coraz bardziej przyjazne bo plastykowe. Taki sprzęt dużo łatwiej utrzymać w czystości. Musimy także wiedzieć, że nie należy szklanych naczyń wyparzać wrzątkiem. Oczywiście można najpierw nagrzewać szkło, ale po co ryzykować. Miałem piękny balon, pod którym w plastyku była odrobina zimnej wody, a ja wlałem tylko troszkę gorącej i po balonie. Nie należy również napełniać wyjętych z osłony naczyń, to również kończy się tragicznie. Balon przed zastosowaniem należy dokładnie umyć. W przypadku wystąpienia zaschniętych obwódek trzeba zastosować specjalną szczotkę. Następnie naczynie dokładnie płuczemy i wstawiamy szyjką do dołu w plastykowe wiadro, tak by dokładnie obciekła z niego woda. Kolejnym ważnym zabiegiem jest dezynfekcja. Od wieków do tego celu winiarze wykorzystują siarkę i trudno znaleźć coś lepszego. Siarkowanie naczyń można przeprowadzić na dwa sposoby, albo rozcieńczając 10 g pirosiarczynu potasu w 2 litrach wody, a następnie płucząc nim dokładnie naczynie. Balon z takim płynem powinno się zamknąć korkiem i zostawić na dobę. Albo metodą, która polega na spalaniu knotów papierowych nasączonych siarką lub sproszkowanej siarki w specjalnym tygielku dla uzyskania bezwodnika siarkawego, który pozostając w zamkniętym naczyniu sprawia, że jest ono zawsze gotowe do użycia. Można do dezynfekcji użyć również 70% spirytusu, którym przemywamy powierzchnie lub nadmanganianu potasu (do nabycia w aptece), z którego sporządzamy roztwór wodny. Prawidłowe stężenie rozpoznajemy po purpurowej barwie.
Metoda pozyskiwania moszczu jest zależna od rodzaju owoców użytych do sporządzenia nastawu. Owoce w winiarstwie przykładowo dzielimy na: pestkowe, ziarnkowe, jagodowe oraz dzikie i według tej klasyfikacji do tłoczenia soku stosujemy odpowiedni sprzęt:
Młynek służy do rozdrabniania np. winogron, prasa - do wyciskania z otrzymanej miazgi soku. Aby lepiej wykorzystać zalety prasy możemy skorzystać z poniższych porad. Owoce przebieramy, twardsze również przemywamy. Truskawki, porzeczki, jeżyny, wiśnie i śliwki niezbyt mocno rozdrabniamy przez zgniatanie. Z pestkowych usuwamy pestki z powodu szkodliwego cyjanowodoru. Jabłka i gruszki po rozdrobnieniu nie powinny być miazgą lecz drobnymi kawałkami, grudkami owoców (tarka tnąca lub robot kuchenny). Wiśnie, agrest, śliwki po rozdrobnieniu pozostawiamy na dobę pod przykryciem (maceracja) w celu rozluźnienia tkanki. Jabłka, gruszki zalewamy znaną ilością gorącej wody (80 stC) w celu neutralizacji działanie niekorzystnych enzymów. W obu przypadkach możemy zastosować dodatkowo preparat enzymatyczny "Pektopol", który dodajemy do wystudzonej masy. Owoce z dodatkiem preparatu pozostawiamy pod przykryciem na kilka godzin od czasu do czasu mieszając. Tak przygotowana masa może być poddana tłoczeniu. Miazgę umieszczamy w worku ułożonym w koszu prasy. Następnie dokręcamy powoli śrubę powodując równomierny nacisk na worek. W przypadku zatrzymania tłoczenia, należy wyjąć worek i poprzez ugniatanie przemieścić owoce zatykające jego pory. Następnie przystąpić do dalszego tłoczenia. Miazga po prawidłowym wytłoczeniu powinna konsystencją przypominać placek, z którego można łamać kawałki. Wszystkie elementy prasy mające kontakt z owocami należy przed i po tłoczeniu zdezynfekować roztworem pirosiarczynu.
Aby zrobić miazgę (bez użycia młynka) z owoców np. jagodowych wystarczy plastykowy kubełek, wiertarka i mieszadło ze stali kwasoodpornej (małe mieszadło do farby ze sklepu z materiałami budowlanymi jest w sam raz). Mieszadło doskonale miażdży owoce, ale należy uważać by nie wyszło na wierzch miazgi, ponieważ siła odśrodkowa wyrzuca fragmenty owoców.
Zamiast prasy możemy zastosować płócienny woreczek lub nową pieluchę, do których wrzucamy zmiażdżone owoce i umieszczamy pomiędzy dwoma drewnianymi blatami zrobionymi z dębowego drewna. Blaty z workiem ustawiamy nad miską , do której będzie spływał sok. Z jednej strony deski związujemy, a z drugiej stopniowo skręcamy ściskiem stolarskim. Skuteczność wyciskania polega nie na szybkim skręcaniu ścisku, tylko na stopniowym dokręcaniu w celu utrzymania stałego nacisku na worek. Blat dolny powinien być zrobiony z wąskich desek, by przepływał pomiędzy nimi sok. Przed zastosowaniem tej metody należy odpowiednio przygotować owoce w sposób przedstawiony powyżej przy opisie prasy.
Bardzo wygodna do odciągania soku np. z jabłek, gruszek, śliwek (bez pestek) i agrestu. Nie bardzo nadaje się do owoców jagodowych, których ziarnka zatykają sitko. Wytłoki zawierają jeszcze dużo soku, możemy je wiec zalać gorącą wodą, tak by je tylko zakryła i po wystygnięciu wycisnąć przez płótno. Owoce przed odciąganiem kroimy w duże kawałki odrzucając rdzeń z pestkami i zepsute fragmenty. Należy pamiętać, że płyn uzyskany tym urządzeniem do klarownych nie należy i dlatego dobrze jest zostawić sok w spokoju tak by się ustał, a następnie zlać ostrożnie znad osadu do właściwego naczynia fermentacyjnego.
Jest doskonałym narzędziem do oddzielania soków z owoców jagodowych np. porzeczki, maliny, wiśnie. Trudniej używa się go do owoców o zwartej budowie miąższu np. jabłka, gruszki itp. Sok uzyskany w ten sposób jest klarowny i zachowuje doskonale swoje walory smakowe, ale metoda ta ma dwie dość istotne wady, a mianowicie do gotowego wyciągu dostaje się woda w postaci pary, której ilości nie sposób przewidzieć (dlatego musimy dokładnie wiedzieć ile wody wlewamy do dolnego naczynia), po drugie - wysoka temperatura zmniejsza ilość witamin i może prowadzić do powstania smaku kompotu. Można podobne urządzenie zaimprowizować w domowych warunkach. Potrzebne do tego rzeczy to: duży garnek, ruszt na jego dno, płótno o większej średnicy od tego garnka, mniejszy garnek (ciężki) do środka, szczelna przykrywka na zewnętrzne naczynie. Na dnie większego stawiamy ruszt np. z cienkich listewek, na nim lokujemy mniejszy garnek i nalewamy do dużego wody, do wysokości 3/4 mniejszego. Do ucha pokrywki mocujemy płótno wraz z owocami, tak by swobodnie zwisały wewnątrz garnka. Całe urządzenie stawiamy na ogniu i uważnie kontrolujemy proces tak by nie zabrakło wody.
Fermentacja w miazdze
Metoda ta jest stosowana głównie w przypadku wyrobu win czerwonych, ma na celu wydobycie ze skórek owoców garbników i barwy charakterystycznych dla ciemnych win gronowych, ale nie tylko. Częściowo przefermentowane owoce również znacznie łatwiej oddają sok, co często skłania winiarzy do prowadzenia całego procesu burzliwej fermentacji z miazgą owocową w nastawie. Zbyt długie przetrzymywanie owoców w nastawie może jednak zwiększyć ilość niepożądanych składników oraz wpłynąć negatywnie na trwałość barwy wina, dlatego fermentację miazgi należy przerwać gdy - wg naszej oceny - owoce oddały wystarczającą ilość soku i barwników. Miazgę fermentujemy w następujący sposób: zmiażdżone owoce szczepimy silną matką drożdżową oraz odmierzoną porcją pożywki (około 0,4g/l), a następnie poddajemy fermentacji w przykrytym naczyniu, ale tak by mógł wydobywać się powstający gaz. Pojemnik musi być z tworzywa przeznaczonego do kontaktu z żywnością, emaliowany lub inny odporny na działanie moszczu owocowego. Czas, jaki może być prowadzona fermentacja w miazdze jest zależny od ilości cukru znajdującego się w fermentowanych owocach, im go więcej tym proces może trwać dłużej. Następnie masę tłoczymy i po doprawieniu wodą, cukrem i pozostałą częścią pożywki lub bez doprawiania odstawiamy do dalszej fermentacji lub dojrzewania. W celu pozbycia się dzikich drożdży i niepożądanych bakterii miazgę przed zabiegiem poddaje się siarkowaniu, które selektywnie zachowuje drożdże szlachetne eliminując pozostałe (opis w zabiegach). W przypadku mało słodkich owoców lub z małą ilością soku w celu przeprowadzenia fermentacji może być konieczne dodanie cukru lub wody, w takim przypadku powstaje problem z dokładnym wyliczeniem ich ilości, ponieważ część tych dodatków zostanie wyrzucona z wytłokami. Aby mieć możliwość określenia późniejszej mocy wina, przed fermentacją w miazdze należy wycisnąć niewielką ilość soku z owoców i określić jego Blg. Po tłoczeniu mierzymy natomiast jego objętość w litrach. Znając te parametry jesteśmy w stanie dość precyzyjnie określić w przyszłości moc uzyskanego wina.
Drylowanie ręczne jest dość uciążliwe, dlatego dużym ułatwieniem jest zastosowanie ręcznej drylownicy. Wg niektórych można dzięki niej zaoszczędzić połowę czasu.
Po przygotowaniu niezbędnych składników możemy
przystąpić do wykonania nastawu. Zakładam, że zaczyn drożdżowy mamy
przygotowany, nie możemy dopuścić by owoce pozostały w oczekiwaniu przez 2 lub 3
dni aż matka osiągnie właściwe zagęszczenie. Naczynie fermentacyjne, jak już
pisałem musi być odpowiednio zdezynfekowane. Pozostaje jedynie przepis, który na
przykład możemy znaleźć na tej stronie i po przeliczeniu właściwie do naszych
potrzeb zastosować. Możemy ściągnąć wygodny programik
WINO na swój
komputer. Ambitniejsi mogą pokusić się o własne obliczenia oparte - i tu uwaga -
na własnych analizach moszczu opisanych również na tej stronie. Możliwości jest
więc sporo, a wybór należy do winiarza. Bez względu jednak na metodę pozyskania
receptury musimy zachować pewne zasady, które obowiązują zawsze i bez nich nawet
najlepszy przepis nie zapewni gwarancji sukcesu.
Zazwyczaj nastaw sporządzamy za pomocą jednego z trzech poniższych sposobów:
We wszystkich trzech przypadkach cukier dodajemy w następujący sposób. W
przypadku win słabych dodajemy na raz, w przypadku win średniej mocy na dwa razy
w odstępie kilkudniowym, w przypadku win mocnych na trzy razy. Cukier dodajemy w
postaci syropu 1kg cukru na 1 l wody z przepisu lub soku.
Trzecia z powyższych metod jest najmniej precyzyjna przy ustalaniu parametrów
wina z powodu tłoczenia po dodaniu wody z cukrem, co prowadzi do oddzielenia
części tych składników razem z wytłokami.
By selektywnie zachować tylko szlachetne drożdże winne nastaw należy
zasiarkować. Najczęściej na tym etapie odbywa się to poprzez dodanie
pirosiarczynu potasu w ilości 2 g na 10 litrów moszczu.
Najwyższe stężenie alkoholu w winie, jakie można uzyskać wynosi około 17%, ale
bicie rekordów w tym wypadku nie zawsze jest uzasadnione. Najważniejsze by
alkohol, kwasy oraz cukier były w równowadze.
Drożdże do rozwoju potrzebują związków azotowych i fosforanów, dlatego konieczne
jest dodanie pożywki w ilości około 4 g na 10l nastawu.
Każdy składnik musi być dokładnie odnotowany łącznie z datą jego dodania w
dzienniku win. Jest to niezbędny warunek, nie powinniśmy polegać tylko na
pamięci. Tak przygotowany nastaw musi być zamknięty korkiem z rurką
fermentacyjną do której wlewamy odrobinę wody, wódki lub gliceryny i
pozostawiony w spokoju bez zbędnego otwierania.
Jest to moment rozwoju drożdży wprowadzonych w postaci silnej matki drożdżowej, w innym przypadku może dojść do rozwoju dzikich drożdży i bakterii, które dominując nastaw mogą doprowadzić do braku kontroli nad walorami smakowymi wina. Zafermentowanie trwa 2-3 dni, podczas których dochodzi do wzrostu w postępie geometrycznym populacji drożdży i w konsekwencji znacznego zmętnienia płynu. W tym czasie wydzielanie gazu nie jest jeszcze intensywne a jeżeli w winie pływają części owoców to zwykle występuje wyraźne rozwarstwienie, cześć opada na dno a cześć wypływa na powierzchnię tworząc charakterystyczną czapę. W początkowej fazie rozwoju drożdży bardzo ważną rolę odgrywa rozpuszczony w nastawie tlen, który sprzyja ich rozmnażaniu. Tak więc czasami moszcz warto przedmuchać (np. wężykiem) lub porządnie pobujać balon przy otwartym korku, by w przypadku kłopotów z tlenem zainicjować przyspieszony start fermentacji.
Jest to druga faza fermentacji i okres, kiedy drożdże wytwarzają najwięcej alkoholu. Na tym etapie nastaw wydziela duże ilości dwutlenku węgla i piany, która może nawet doprowadzić do wypchnięcia korka ( np. jeżeli piana wepchnie rodzynka do rurki). Gdy fermentacja przez kilka dni jest dość intensywna, to jest to najlepszy moment na dodanie drugiej porcji cukru. Ważne by w tym okresie utrzymać optymalną dla win temperaturę, która waha sie w przedziale 20 - 22°C, skrajnie natomiast 15 - 28°C. Warto jednak wiedzieć, że drożdże nie lubią wahań temperatury. Dobrze jest, gdy naczynie osłonięte jest przed światłem ze względu na utratę witamin. Niepożądana jest też zbyt intensywna fermentacja ze względu na większe straty alkoholu i aromatu, zapał drożdży najlepiej ostudzić wówczas wstawiając gąsior do chłodnej wody. Jeżeli fermentacja nie osiągnie zadawalającej intensywności, to należy drożdże zachęcić do rozmnażania poprzez podniesienie temperatury, jeżeli to nie jest konieczne, to należy dotlenić wino (bujając przy wyjętym korku lub przedmuchując rurką), ewentualnie wzbogacić płyn o porcję pożywki. Te same czynności przeprowadzamy przy przedwczesnym zatrzymaniu fermentacji, a jeśli nie pomogą to dajemy bardzo silną nową matkę . Gdy wino osiągnie pewien założony stopień mocy, wydajność drożdży maleje i cały proces przechodzi w fazę cichej fermentacji. Pod koniec, gdy drożdże są już słabe i fermentacja jest nieznaczna należy zapewnić im jak najlepsze warunki.
Cicha, która w wyniku braku cukru lub wzrostu stężenia alkoholu prowadzi do obumierania drożdży i opadania ich na dno (szary osad). Wino zaczyna się klarować, a próbując go możemy określić czy jest słodkie i czy drożdże mają jeszcze co przerabiać. W tym czasie w winach zachodzi wiele korzystnych zmian. W wyniku fermentacji jabłkowo-mlekowej (jabłczanowo-mleczanowej) dochodzi do przemiany kwasów z jabłkowego na mlekowy, który jako łagodniejszy korzystnie wpływa na smak wina. Niebezpieczeństwo z tym związane polega na tym, że bakterie po przerobieniu kw. jabłkowego zaczynają przerabiać cukier na kwas octowy (jest to więc fermentacja korzystna dla win wytrawnych, w przypadku słodszych należy w odpowiednim momencie je siarkować). Wino na pewnym etapie osiąga swą graniczną zawartość alkoholu, który staje się środkiem konserwującym. Po ustaniu fermentacji w winie może pozostać pewna ilość cukru, która pozwala zakwalifikować trunek do wytrawnych, półwytrawnych, półsłodkich i słodkich. Cukier ten może być przyczyną wtórnej fermentacji, która zazwyczaj występuje w przypadku oziębienia, a następnie wzrostu temperatury wina. Ważne - szary osad ma zły wpływ na smak wina, dlatego po wyraźnym ustaniu fermentacji należy wino ostrożnie ściągnąć tak by nie wzburzyć cienkiej warstwy znajdującej się na dnie.
Gdy fermentacja wyraźnie osłabnie, a na dnie zbierze się charakterystyczny osad drożdżowy należy dokonać pierwszego obciągu. Wino spuszczamy grawitacyjnie do mniejszego wysterylizowanego naczynia przy użyciu czystej rurki, najlepiej przezroczystej, może być zakończona specjalną szklaną końcówką, która ciągnie wino bokiem pozostawiając na dnie szkodliwy osad. Z drugiej strony wysterylizowany koniec węża owijamy bibułą, którą po zassaniu ustami płynu szybko usuwamy, tak by wino wypływało sterylną końcówką. Ważne by ciecz miała jak najmniejszy kontakt z powietrzem, dlatego dobrze jest, gdy wężyk sięga prawie dna naczynia, do którego przelewamy nastaw. Wina słabe spuszczamy znad osadu do 3 razy, wina mocne minimum 3 razy. Słabe (do 12%) dojrzewają szybciej i dawniej trzymane w piwnicach musiały być spożywane najpóźniej do lata przyszłego roku, gdyż nie znosiły ciepła. Mocne wina dojrzewają znacznie wolniej i dlatego ze względu na konserwujący wpływ alkoholu, cukru i kwasów możemy je przechowywać o wiele dłużej. Ważne - po ściągnięciu do innego naczynia wino musi wypełniać całą jego przestrzeń. Nie może stykać się dużą powierzchnią z powietrzem gdyż powoduje to nadmierne utlenienie wina lub rozwój szkodliwych drobnoustrojów prowadzących do wielu chorób trunku.
Cały okres życia wina po fermentacji należałoby podzielić na dwie fazy: okres dojrzewania i leżakowania. Ze względu na brak możliwości dojrzewania amatorskiego wina w dębowych beczkach, w których mogłoby ono oddychać, trunek musi się delikatnie dotlenić podczas kolejnych obciągów przeprowadzanych w celu eliminacji osadu. Po pierwszym obciągu zachodzi proces naturalnego klarowania, czyli jeden z najważniejszych, którego nie zastąpi filtrowanie i inne sztuczne zabiegi. Właściwe, samoistne wyklarowanie to krok do sukcesu w produkcji wina. Gdy trunek osiągnie dostateczny stopień czystości, przed butelkowaniem najeży dokładnie określić czy jest wolny od wszelkich wad i chorób. Jeżeli nie to należy niedomagania skorygować, a następnie wino ostrożnie zlać do butelek gdzie trwać będzie dalsze dojrzewanie, ale już bez udziału tlenu. Dawniej, gdy wino leżakowało w dębowych beczkach zjawisko dojrzewania zachodziło szybciej, w szklanych balonach i butelkach trwa to znacznie dłużej. Proces ten jest bardzo złożony; w pierwszej fazie dojrzałości wino się rozjaśnia, staje się bardziej przezroczyste, a na dnie może pokazać się cienka warstwa osadu. Smak staje się łagodniejszy, wino przestaje szczypać w język, co jest charakterystyczne dla młodego wina. Aby skutecznie określić, czy nasze wino nadaje się do rozlewu, należy przenieść próbkę w butelce do ciepłego miejsca. Jeżeli po 4-5 dniach zawartość nie zmętnieje, możemy przyjąć, że wino jest gotowe do butelkowania. Szybszym sposobem jest umieszczenie na czas 4-5 godzin butelki z winem w garnku z podgrzaną do 50stC wodą, a następnie jego schłodzenie. Jeżeli nie zaobserwujemy niepokojących zmian, możemy dokonać rozlewu. Możemy również pozostawić szklankę wina w ciepłym pokoju na 24 godziny. Trunek po tym czasie powinien zachować klarowność, w innym przypadku zakładamy, że nie jest gotowy.
Po zakończonej dojrzewania jeżeli nasze wino w wyglądzie lub smaku różni się od naszych oczekiwań możemy dokonać kilka zabiegów korygujących w celu poprawienia jego jakości. Do takich zabiegów zaliczamy:
Gdy nasze wino jest całkowicie klarowne i mamy pewność, że nie wystąpi wtórna fermentacja, to możemy je przeznaczyć do leżakowania. W tym celu należy wino rozlać do butelek, a następnie zakorkować.
Przy przechowywaniu bardzo ważna jest temperatura, która nie powinna przekraczać 10 - 12°C. Ważniejsze jest jednak, by była stabilna. Jej gwałtowne skoki mają tragiczny w skutkach wpływ na wino. Oprócz temperatury ważna jest również wilgotność. Powietrze w piwnicy nie powinno być suche, gdyż powoduje to nadmierne wysychanie korków i ulatnianie trunku. Należy pamiętać o poziomej pozycji składowania butelek, tak by nie wysychały korki, o ile są z naturalnego korka. Butelki zamknięte inaczej mogą stać pionowo. Leżakującemu winu bardzo szkodzą wibracje i drgania i dlatego w pomieszczeniu, w którym je przechowujemy musi panować dostateczny spokój. Ważne - Nie powinno się stosować używanych korków gdyż zwykle są zakażone.